sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 4.

Ta magiczna chwila szybko się skończyła, gdyż usłyszałam krzyk lekarza wybiegającego z sali a zaraz za nim paielęgniarki i jeszcze jeden lekarz na noszach wieźli ciało jakiegoś meżczyzny.
Nie minęła minuta a ciało znalazło się koło mnie i Harry'ego wtedy dopiero dostrzegłam twarz mojego taty...
- Boże Harry to on.. to mój tato - powiedziałam z opanowaniem.
Wtedy podszedł do nas lekarz i oznajmił, że wkryto raka .. raka który był już w takim stadium, że są małe szanse na przeżycie.
Lekarz odszedł a ja zaczełam płakać i tylko przytuliłam się do torsu Hazzy.
 

* Oczami Alex *

Boże gdzie oni są mineły już 2h a ich dalej nie ma.. Może powinna zadzwonić i zapytać co się dzieje. Dobrze, że pani Collins śpi.

Poczta głosowa no tak . Bo przecież po co odbierać telefon. - Powiedziałam sama do siebie
Zadzwonię do Horana niech przyjedzie i dotrzyma mi towarzystwa bo zaczynam się bać o tatę Juli.

-Halo? - usłyszałam melodyjny głos chłopaka
-Cześć Niall. Mógł byś przyjechać do mnie. To bardzo ważne, a i przepraszam jeśli Cię obudziłam
-Nie spokojnie nie obudziłaś. Tak jasne będę u Ciebie za 20 minut
-Dzięukję powiedziałam i rozłączyłam się. Kierowałam się w stronę  kuchni, w której był jeszcze bałagan po pieczeniu babeczek Hzzy i Julii. posprzątałam szybko, wzięłam batona i usiadłam na blacie kuchennym.

*20 minut póżniej*

-No no szybki i punktualny.. - oznajmiłam gdy usłyszałam dzwonek do drzwi.

*Oczmi Juli*

Obudziłam się, moja głowa była na ramieniu Styles'a. Wtedy również wyszedł lekarz z samli, miał taką smutną mine. Spodziewałam się najgorszego tego, że mój tato tak jak dziadzio odejdzie i zostawi mnie z tym wszystkim samą choć maiłam mamę, mame która była zbiegana i pochłonięta pracą.
Wtedy mina lekarza gwałtownie się zmieniła. Miał promienny uśmiech i był zadowolony kompletnie niewiedziałam co mam o tym myśleć.
- Żyje. Uratowaliśmy twojego tatę - uśmiechną się i wszedł do sali operacyjnej

- AAA.. jak się cieszę ! - zaczełam skakać z radości jak małe dziecko. Zobaczyłam Harry'ego który przyglądał się mojej osobie.
- Co? Coś nie tak? Nie cieszysz się? Podeszłam do niego i kucnełam wtedy on mnie przytulił i powoedział
- Twój tato to szczęściarz bo ma zajebistą córkę i jest mega śilny bo przeżył..
- Momentalnie w moich oczach zgromadziły się łzy, łzy szczęścia.

                                                                        * * *


- Jesteśmy! - powiedziałam cicho tak aby nie obudzić mamy, bo zapewne jeszcze spała
- Hmm.. dziwne nikt nie odpowiada - oznajmił Harry
- Tak właśnie dziwne może Alex już śpi
-Na mnie już czas, nie będę Ci przeszkadzać to twoje i twojej mamy święto - powiedział i odwrócił się w stronę samochodu
-Dziękuję za wszystko - krzyknełam gdy ten był juz przy aucie miałam taką ochotę podbiec i pocałować go w policzek, ale wyszło by na to, że mi się podobam więc szybko zatrzanełam drzwi i udałam się na góre do swojego pokoju.


___________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTARZ
TAKI BEZNADZIEJNY I KRÓTKI.. H3H3H3

1 komentarz:

  1. Czemu beznadziejny? To jest świetne! Świetnie piszesz. <3 <3 pozdrawiam @justiin_biebr
    http://tlumaczenie-light-me-up.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń